menu
.:: aktualności
.:: kalendarz
.:: o ruchu
.:: o nas
.:: domowy kościół
.:: kwc
.:: liturgia
.:: miłosierdzie
.:: tajemnica wielka
.:: nauczanie
.:: dla ducha
 :: noc wiary
    - kryzys na modlitwie
    - kompleks Jonasza
 :: spowiedź
    - jak się spowiadać?
    - po co spowiedź?
    - koło ratunkowe
 :: modlitwa
    - orędownicy
    - różaniec
 :: wspólnota
    - wspólnota i ja
    - światło wspólnoty
    - znaki czasu
 :: inne
    - drogowskazy
    - świadectwo
    - katolicka Wigilia
.:: świadectwa
.:: nasz patron
.:: w pięknych słowach
.:: polecane
.:: galeria
.:: archiwum
.:: linki
.:: kontakt


O kompleksie Jonasza (1)
Zarówno mitologia grecka jak i wydarzenia biblijne były inspiracją wielu myśli podejmowanych przez różne dziedziny nauki, także popularną dziś psychologię. Zawarte w tytule pojęcie kompleksu może sugerować nawiązanie do psychoanalizy, ale tak nie jest. Tym razem jest ono związane z psychologią humanistyczną, a dokładniej, często podejmowanym na jej gruncie problemem wartości, oraz zagadnieniem ich realizowania lub nie-realizowania.
Aby lepiej zrozumieć istotę kompleksu Jonasza, dobrze jest odwołać się do pięknej, starotestamentowej Księgi Jonasza. Opowiada ona o proroku, który przez zamierzoną ucieczkę na przeciwległy kraniec świata, chce uwolnić się od powierzonej mu przez Boga misji prorockiej. Nie udaje mu się to jednak. Pod presją nadzwyczajnych wypadków spełnia wreszcie posłannictwo Boże w Niniwie i osiąga niespodziewany rezultat głoszonej przez niego pokuty. Księga Jonasza jest utworem dydaktycznym - rodzajem literackiego midraszu, który daje nam jakąś pouczającą lekcję. Zatem doświadczenie Jonasza jest bardzo życiowe, niejako typiczne - obecne także dziś w egzystencji każdego człowieka.
Na gruncie wspomnianej psychologii, myśl tę podejmuje twórca humanistycznej koncepcji osobowości Abraham Maslow. Cechą charakterystyczną jego poglądów jest próba ukazania człowieka od strony pozytywnej, a nie patologii. Interesuje go zatem człowiek zdrowy psychicznie. W tym celu m.in. Maslow przedstawia koncepcję hierarchii potrzeb, na końcu której umieszcza potrzebę samoaktualizacji, bazującą i zarazem polegającą na odkrywaniu i wypełnianiu swoich potencjalnych możliwości i uzdolnień. Nawiązując do postaci Jonasza, ów Autor stwierdza, że w człowieku jest obecna postawa obronna przed wzrostem, przed realizowaniem własnych potencjalności; postawa obronna przed odpowiedzią na indywidualne powołanie. I postawę tę nazywa właśnie Kompleksem Jonasza. Maslow wyraża przez to pogląd, że człowiek boi się nie tylko zła w nim samym, własnej słabości, małości, własnego "cienia", ale boi się także dobra które w nim jest, boi się własnej wielkości i doskonałości przed którą niekiedy panicznie ucieka. Wyraża on tę myśl w takich słowach: 

Na pewno jest tak, że każdy ucieka przed swoim konstytucjonalnie sugerowanym przeznaczeniem, powołaniem, misją życia. Często uciekamy przed odpowiedzialnością sugerowaną przez naturę, czyli dążeniem do doskonałości - uciekamy tak, jak Jonasz uciekał przed swoim przeznaczeniem, ale na próżno uciekał. I my także na próżno uciekamy. Boimy się naszych najlepszych możliwości, podobnie jak boimy się naszej słabości.

Jeśli człowiek ulegnie temu lękowi, ostrzega Maslow, i wycofa się z realizowania własnego przeznaczenia, własnych głębokich pragnień i marzeń, będzie przez całe życie nieszczęśliwy. Do istoty kompleksu Jonasza należy bowiem to, że ludzie którzy coś w życiu osiągnęli, podjęli swoje powołanie i trud rozwoju, wzbudzają u osób rezygnujących z tych wartości świadomość ich własnych nie-osiągnięć. I czasem jest tak, zauważa Autor, że nie zazdrościmy innym ich osiągnięć, ale one budzą w nas poczucie winy, poczucie własnej słabości i dlatego budzą także niechęć do siebie i osób, które coś osiągnęły, oraz do wartości, które te osoby reprezentują. Aby nie pozostać w sferze czysto teoretycznych rozważań spróbuję zilustrować to jakimś przykładem. W tym celu przywołam obecną dziś (a nawet w niektórych kręgach popularną) postawę cynizmu czy agresywnego krytycyzmu wobec osób duchownych. Śmiem przypuszczać, że postawa tzw. antyklerykalizmu może niekiedy oznaczać, że ktoś kiedyś zrezygnował z drogi powołania do której czuł się wezwany. Nie koniecznie od razu powołania zakonnego czy kapłańskiego (choć i tak mogło być), ale może po prostu powołania do życia takimi wartościami jak dobro, prawda, piękno, czystość, doskonałość. Warto dodać, że innymi, częstymi objawami kompleksu Jonasza są: w zakresie uczuć - brak radości życia, obojętność, rezygnacja, fatalizm, beznadziejność i apatia. W zakresie sensu życia - poczucie bezsensu życia, utrata wartości i celu w życiu. W zakresie przeżyć religijnych - kryzys duchowy, kryzys wiary; zaś w zakresie relacji interpersonalnych - alienacja i wycofanie się z bliskich kontaktów z innymi.
Kiedy wielokrotnie rozmawiałem z młodymi ludźmi kończącymi szkołę średnią, często pytałem o dalsze plany życiowe, decyzje dotyczące szkół czy też wybrane kierunki studiów. I było dla mnie sporym zaskoczeniem, gdy wielu z nich odpowiadało, że chciałoby co prawda studiować np. filozofię, pedagogikę, resocjalizację czy medycynę, ale ponieważ "z tego się dziś nie wyżyje" zdecydowali się na marketing i zarządzanie, informatykę czy anglistykę. Nie chcę tu wartościować kierunków studiów - nie twierdzę że pierwsze są lepsze od drugich, ale wprost zadziwiające jest, jak łatwo młodzi ludzie rezygnują z własnych marzeń, pragnień, zaangażowania się w coś, co może nie przynosi pieniędzy, ale daje satysfakcję moralną, radość studiowania, a potem pracy. Co więcej, kryje się za tym nierzadko rezygnacja z własnych potencjalności, uzdolnień, zamiłowań, czy po prostu powołania np. do tego żeby być dobrym pedagogiem czy oddanym lekarzem. Jest to rezygnacja na konto wartości niższych, niestety często tylko materialnych. Presja świata jest ogromna. Dlatego być może, nierzadko młodzi ludzie, którzy wydają się jacyś zrezygnowani, wygaśli, przemęczeni, wcześniej gdzieś w życiu podjęli fatalną decyzję wycofania się, ucieczki przed własnym, może czasem bardzo trudnym i wymagającym powołaniem. I może tu jest ukryty jeden z powodów dzisiejszego kryzysu i niestety coraz większego zagubienia ludzi młodych.
Pozostaje jeszcze pytanie, jak można temu zaradzić, jak zapobiegać przeżywaniu tak przykrego w swoich skutkach kompleksu Jonasza? W poszukiwaniu odpowiedzi na to pytanie odwołam się ponownie do myśli Abrahama Maslowa. Zachęca on mianowicie aby odkrywać w sobie i ukochać wartości do których czujemy się wezwani, powołani. Aby podejmować zadania trudne do realizacji, wręcz takie, które w naszej ocenie przerastają nas, wydają się nie do zrealizowania. Aby, inaczej rzecz ujmując, podejmować trud rozwoju własnych zdolności, talentów, dobrych cech osobowości, mimo tego iż to często tak wiele kosztuje. Ten wybitny humanista zachęca aby przełamywać własny lęk i opór przed własną wielkością, doskonałością, przed byciem kimś nieprzeciętnym, przed byciem samym sobą. Dopiero wtedy gdy człowiek podejmie wyzwanie własnego powołania i podejmie trud rozwoju, dopiero wtedy będzie mógł doświadczyć pasji i radości tego rozwoju, dopiero wówczas będzie mógł smakować życie - żyć w pełni. Jest to chyba najlepsza recepta na dzisiejszy kryzys wielu, zwłaszcza młodych ludzi. 
Andrzej Niczypor
psycholog
Dodano: 10 czerwca 2006
Za zgodą Autora
1 - W przygotowaniu niniejszego artykułu korzystałem z książki prof. Zenomeny Płużek Psychologia pastoralna, (wyd. przez Instytut Teologiczny Księży Misjonarzy, Kraków 1991) oraz wykładów z Teorii Osobowości tejże Autorki, wygłoszonych w 1997 roku w KUL.
powered by 4proweb.net